Marta's profileAbsurdalność daje się wy...PhotosBlogListsMore ![]() | Help |
|
|
May 28 Zegar. Nie lubię zegarów, zegarków itp. Nigdy nie byłam posiadaczką czasomierza, nie chce tego stanu rzeczy zmierzać. Tak czy inaczej słyszę jak jeden właśnie tyka. Zaraz oszaleje. Jedni nie lubią dźwięku ocierania styropianu, inni z kolei mlaskania. Dla mnie jak płachta na byka działa właśnie tykanie. Jestem coraz lepszym kierowcą. Dziś udało mi się nie zginąć w strugach deszczu, z poprzekręcanymi lusterkami. Z zaskoczeniem wyszłam cała z samochodu. Nawet pomodliłam się wcześniej, by ktoś zaopiekował się Olem. April 12 Święta. Pierwszy raz piekłam sama sernik. To nic, że spód pływa. To nic,że beza jest jak kogel mogel. Najważniejsze, że nikt nie narzeka. Mam górę jedzenia i nie wiem kto to zje. Niestety jestem chora, gdy widzę jak wyrzuca się tyle żarcia, więc muszę coś z tym zrobić. Może wystarczy zaprosić drużynę harcerską? Harcerz nie człowiek, wszystko zje... March 13 Myślę sobie,że... ....Ta zima musi kiedyś minąć... I znów was opuściłam. Oczywistym jest,że nie jestem systematyczna. Zdarzyło się więcej niż mój mały rozumek może pojąć, ale nie mam ochoty się tym dzielić, sama jeszcze próbuje się odnaleźć. Olik jest już duży. Nie chce mówić, ale trochę to rozumiem. Sama często chętnie obcięłabym sobie język, mimo,że ponoć słowa to najmniejsza część naszej komunikacji. Mam dość zimy. Od kilku dni denerwuję się i innych. Byle do wiosny. A co wiosną ? Wiosną kwiaty rosną. Nie wiem co wtedy, ale zawsze do przodu prawda? Tak teraz właśnie żyje. Wstać, odbębnić co swoje, zagrać role.. Rolę matki, sprzątaczki, rolę osoby się uczącej... i na koniec wrócić do domu w myślach. I do szczęścia. October 03 Zaniedbałam wszystko i wszystkich.Tak, wiem o tym. Dawno mnie tutaj nie było, znajomi narzekają,że zniknelam.. Nie ma mnie na NK, nie ma mnie na moich ukochanych forach.. nawet na gg mimo zielonej ikonki nikt nie jest w stanie mnie zatrzymać. Nic sie nie dzieje. Zwyczajnie jestem leniem, ktoremu nic sie nie chce :) No dobra..zartuje.. dzieje sie i to duzo. Duzo za duzo. Zaczynajac od Olafa, na facetach konczac. No, ale nie bede sie rozpisywac. Zrobię to jutro. July 17 Krejzolka. bardzo pusto dzis. Kiedy uslyszalam to w TV myslalam, ze posikam sie ze smiechu. Mowil to dokladnie Bałtroczyk, po wystepie jakiegos Pana, udajacego Babe. I teraz cokolwiek zrobie, jestem krejzolka. I ty tez jestes krejzolowy. Ile się u mnie dzieje. Omg. Sama nie wierzę w przebieg spraw. W tym samym czasie odezwali się do mnie dwaj przyjaciele. W tym samym czasie poinformowałam ich o tym co się dzieje między mną, a M... I panowie... zobaczyli chyba w tym jakąś szanse. ( z gory uprzedzam- Krzysiu, to nie o Tobie bylo Pierwszy z nich to moj Walijczyk. Paskudnie okręciłam go sobie wokół palca. Tak bardzo,że gotów był przyjechać do Polski choćby jutro. Gadamy codziennie ostatnio, do późnej godziny i chodze na paliwo zwane kawą. Ja tam kalecze go swoim językiem, ale chyba mu nie przeszkadza. I swoją drogą odważny chłopek. Podał mi swoje namiary na konto, w tym hasło. Mogłam go wyczyścić do zera, a jednak mi zaufał. Koniec końców, nigdy się przecież nie spotkaliśmy. Nasza znajomość zaczęła się od tego, że graliśmy w lineage razem i zabrakło mi zaklęcia do przeniesienia się do miasta. Poprosiłam najbliżej stojącą postać, zeby mi pożyczyła... I to byl wlasnie walijczyk. I tak od ponad dwoch lat gadamy ze soba. Czy teraz, kiedy jest calkiem spokojnie, uznal, ze przeszla mi milosc do M? Nie wiem... ale jest gotowy zaryzykowac honor. I to pokazuje, ze jestem dobrą zołzą. A drugi Facet..hmm.. mieliscie kiedys znajomych, ktorych nie zauwazaliscie? To byl wlasnie M. w moim przypadku... hmmm, a moze lepiej go nazwe Mi, dla jasnosci ;) Ostatnio spoatkalam go po 2 latach. I nie poznalam. Piekny. No nie mowie tak nigdy o ludziach, ale sluchajcie... Jaki on ma charakter, jakie zachowanie... No doslownie :) az mi styd, ze kiedys bylam powierzchowna :) jedyny minus? dziewczyna. Ale spoko. Pracuje nad tym ;) No...i przez te dwa gady czuje sie piekna, atrakcyjna. Madra nawet. Usmiecham sie i ciagle tancze. A nawet kilogram schudlam. I najwazniejszy plus? Mija mi uzaleznienie od M. No mija i nie wraca. Serio. Chyba sie zdziwi. Juz w niedziele bedzie w Polsce. Jak pustak dzis napisalam, albo jak nastolatka.. Ale pozwolcie, ze nadrobie kilka lat swoich dolow ;) edit: Buehehehehehehehehe. Moja mama wlasnie przyniosla karteczke. Polozyla ja mi na klawiaturze. A na karteczce: Proszę o zwrot kasy. 21 lat po 300 zlotych miesiecznie (razem 7200). Masz czas do 1 sierpnia. Później odestki (+50 zlotych dziennie) Mama. July 12 SolariumTo co mialam na nogach (kropki) okazalo sie nie zapaleniem mieszkow, nie bliznami... a luszczyca. Dostalam nakaz od dermatologa: solarium... Oto moja swieza historia... jakies 2 tyg temu kupilam sobie 'wybielacz do paznokci'. Dzialal calkiem fajnie, rozjasnia plytke... Nie czytalam nic na opakowaniu, no o w koncu co moze w lakierze byc July 08 Cos optymistycznego. Na wniosek obywatelki Pandorki piszę coś wesołego. Od razu przypomina mi się skecz Ani Mru Mru, kiedy to kawaler do wzięcia odpowiada śpiewająco : 'Nic ciekawego' :) I te 2 słowa opisują nieźle ostatnie me dzieje. Bo nic, a nic nie robię. Nie licząc zdanego egzaminu na prawo jazdy, ale jak to się mówi bułka z masłem. Żartuje oczywiście. O jeny, I Olo sie obudził. Jak zwykle kiedy powinien spać. June 29 Jak mozna sie dowartosciowac w sklepie?No dosc latwo. Chociaz zle slowo dowartosciowac... Juz mowie o co chodzi. Bylam dzis na zakupach. Zwykle, pieluchowe zakupy. Ide juz do kasy, Tata oczywiscie sie gdzies w tyle zgubil... Stoje w tym korytarzyku do kasy i na niego czekam..Juz, juz byl w zasiegu wzroku, kiedy to jakis lysy (jak kolano) Pan doslownie biegiem go wyprzedzil. Swoja droga to juz w ogole bez sensu bylo, bo 3 kasy staly puste, ale chyba ten 'psi' element meskiego mozgu ;) mu zaskoczyl i koniecznie chcial sie scigac. No i taki obraz: Ja stoje w przejsciu, facet za mna, a za nim - moj Tato. No i chlop jeden nie chce sie ruszyc. Jakies dziwne miny zaczal do syna (lub brzydkiej corki- nie moglam sie zorientowac) zaczal robic. Oczywiscie nie zabraklo 'glupiej pipy' itp. Niestety facet nie wiedzial, ze stanal na drodze wrednego babska (niby mnie) i ... grzecznie zapytalam sie czy moze sie cofnac... oczywiscie powiedzial 'nie'. Zapytalam sie po raz drugi... 'NIE'... Trzeciego razu juz nie bylo :) 'Glupia, mloda Pipa' nagadala Łysemu. I to tak, że z nerwow mu wlosy zaczely rosnac. I przeprosil nawet. W koncu nie mogl sie zachowac inaczej, kiedy tylko uslyszal, ze ma trzy sekundy na ruszenie wozka, po ktorych (jesli tego nie zrobi) bez wahania wezwe ochrone. Wyrazilam rowniez zal z powodu tego, ze dorosli, z pozoru dojrzali ludzie nie znaja podstawowych zasad dobrego wychowania i skoro juz tak bardzo mu sie spieszylo, mogl uzyc jezyka ludzi kulturalnych i zwyczajnie poprosic. Wspomnialam rowniez o normach zachowan wobec matek z dziecmi etc. No i dumna jestem z siebie. Bardzo :) Durna, ale zadowolona :) Mala rzecz, a cieszy :) June 27 Przypomnialo mi sie. Przypomnialo mi sie cos glupiego. Malo kto wie, ale Polacy mają świetne przysłowia. Dziś usłyszałam jedno: Nie lubię jak wąż pierdzi. I nie mam w ogóle pojęcia czego się ono tyczy! Czy ktoś z Was słyszał kiedyś chrapiącego słonia? Nie? Mogę Wam nagrać :) Przez grubą ściane przebija się 'hyyyyyyyyyyyyyyrrrrrr' mojego Taty. Ma teraz ciężki okres. Codziennie jeździ do Poznania, aby pracować. Ciężkie czasy nastały dla ludzi jego pokroju. Nocą łatwiej mi się pisze. Kiedy byłam młodsza, uczyłam się jedynie kiedy widziałam księżyc. Nie, nie jestem wampirem bądź zombie, ale nauka w domu, gdzie czasami człowiek własnych myśli nie słyszy nie była łatwa. Fajnie zawsze mieliśmy. Ja osobiście czułam się wyjątkowa. Miałam młodsze rodzeństwo, aż trójkę! Do tego fajne zabawki, pisałam (i piszę) lewą ręką, a na dodatek ciocia wysyłała paczki z hameryki z fajnymi ciuchami. No żyć nie umierać. Łatwiej jest, kiedy się ma 10 lat. Marzy się o rzeczach, których nigdy się nie sięgnie (np życie ze sławnym piosenkarzem i kariera malarki w moim przypadku i dziecko z Ronaldo- w przypadku mojej kuzynki), a każda kłótnia z przyjaciółmi to katastrofa. Ale łatwiej jest i tyle. tęsknie do jazdy samochodem. Chyba ukradkiem wezme kluczyki od Ojca i pojezdze po mniej uczęszczanych drogach. oczywiście nie da rady, bo z moim szczęściem, policja złapałaby mnie w bramie wyjazdowej :P June 26 I tak, warto zyc. Spotkało mnie dziś tyle życzliwości, tyle dobrej energii od ludzi. Mnóstwo uśmiechów, popite winem wieloowocowym Pani E. Szczerze mówiąc,to po tym jak to napisałam, możecie wnioskować,że to jabol...ale nie... to nie wino marki Wino, a domowy wyrób. Pyszny. Słodki. Mocny. Z nutą czereśni. Wiecie, że kocham czereśnie? Nie? to już wiecie. Prowadziłam statystyki i w tydzień jadłam ostatnio około 3,5 kilograma. A co mi tam... Mojej Babci się pogarsza. Powinnam być poważna, ale nie dziś. Teraz opowiadam o głupotach. Moja Mama ma znajomą. Starą Panne. Troszkę nieładnie napisałam, ale to jest typowa, przewrażliwiona. lekko groteskowa Baba. Nawet stadko kotów ma.. I psa, którego traktuje jak dziecko... Ale o co chodzi... Chodzi o to, że Pani ta, nazwijmy ją.. B. szuka sobie chłopa przez internet. Codziennie do mnie przychodzi i wertujemy cały internet w poszukiwaniu faceta jej snów. B. w tym swoim staropanienstwie znienawidziła małe dzieci, chociaż z tego co słyszałam, miała wziąć ślub z facetem jakimś, ale ten zdradził ją z 20 lat młodszą dziewczyną... No i właśnie im się urodziła dziewczynka... A B. wpadła w szał i każde dziecko to wróg. Olaf też. Stwierdziła, że jest 'średnio ładny, w końcu dziecko' [pieprzona czarownica]... Więc moja rodzina się zemściła... Kiedy to ona szukała ofert matrymonialnych, do domu przyjechał znajomy rodziny... Przyszedł do niej, zapytał się czego szuka...i zaczął obmacywać! A jej się to nie podobało... Mnie również. Wyszłam do mamy, mówię jej, co robi W....a Mama w śmiech. Okazało się, że ten pan W. wymyślił, że za niestosowne potraktowanie Olafa, napędzi jej stracha... Kiedy wychodziła, a było już ciemno, W. czekał w samochodzie... I gdy ona szła do domu, on powoli za nią jechał. Scena jak z thillera. B. przerażona, dzwoniła do nas cały czas... Poskutkowało. Teraz jest miła i nawet nie patrzy z pogardą na Olika. ahhh, wracając do Babci.. Babcia odebrała telefon. Na szczęście mamy rozpoznawanie numerów.. Mama wiedziała, ze dzwoni B, wiec powiedziala wczesniej 'Nie ma mnie' No to babcia mówi: -Nie ma Wioletki - A marta? -tez nie ma.. -a Lidka? -Pani poczeka, zapytam się wioletki, albo martusi. No cala babcia. Ostatnio nie uklada nam sie dobrze. Ciezko mi przejsc obojetnie wobec atakow Babci (bezpodstawnych) na ojca. I mowię głośno, co o tym myślę. Paskudnie chce mi się spać. Dobranoc. June 19 No i się w końcu doczekaliście.
Jest już późno, a to co się dzieje ostatnio w moim życiu potrzebuje należytej oprawy.
Nie zrezygnowałam z prawa jazdy. Już kończę kurs. Idzie mi wyśmienicie. Sam insruktor mnie chwalił ;) Lubię bardzo kiedy ktoś zauważa , że się staram. A, że przy okazji jest to facet tzw ciacho to już całkiem inna historia. Zdarzało mi się mylić bieg, tylko po to, by on położył swoją dłoń na mojej i wytłumaczył co i jak. I nie było ważne, że przecież ja mam biegi opanowane jak stary szofer. Życie powinno składać się z małych przyjemności. Nie mam czasu na nic. Olaf zaczyna truptać i codziennie ma 3 nowe guzy. Sam wchodzi na schody, sam zwiedza łazienke (nie chcecie wiedzieć co w niej robił). A ja za nim jak piesek. Przy nodze. Ale tak to już musi być :) Co to jest nadwyrężony kręgosłup ;) Odchudzam się nieprzerwanie. Efekty mizerne, chociaż od przyjazdu zgubione całe 13 kg. W sumie to odchudzanie to dla mnie teraz odskocznia. Jak to ja, znalazłam sobie w necie grupę wsparcia (pozdrawiam ) i jakoś wpasowuję się, stosując reguły swięte szczuplenia. Motywacje mam, nie powiem. Mieszcze się w licealne spodnie, ale chcę więcej i więcej. Jak dojde do 55 kg dam sobie spokoj. Zostalo tylko kilka do zrzucenia.
I tym pustym akcentem konczę, bo Olo przestawił sobie dzień z nocą.
aha. I jeszcze.Paulino. Cieszę się razem z Tobą. A z Pandorką gubię klucze. May 15 Z przymrużeniem oka. Uwaga, Blondynka. Takie znaki powinni umieszczać na ulicach lub samochodach. W pełni czuję się jedną z nich, chociaż z wiekiem włosy robią mi się coraz ciemniejsze. Jeździłam dziś samochodem. Tak, mam lekcje na prawko. Bardzo się cieszę. Odnoszę już nawet jakieś sukcesy... Sukces,że nikogo nie przejechałam.. Sukces,że samochód i instruktor cali... Sukces, że nie jeżdże na rondach w lewo. Co prawda kiedy na pierwszej lekcji, dosłownie w 2 pierwszych minutach narobiłam sobie siary, stres i obawa nad wygłupieniem się totalnym minęły. W końcu.. jak można bardziej się ogłupić niż tak? Wyobraźcie sobie... Jade jeszcze jako pasażer, w typowej "elce'... Nie widzę dodatkowych pedałów... Z nerwów ruszam nogą... ale dla niepoznaki wyciągam ją jak daleko się da. Samochód zaczął szybciej-wolniej, szybciej-wolniej jechać.. w końcu po mimnucie... Instruktor prosi mnie,żebym zdjęła noge z gazu. 'Czubek' myślę sobie. No pieknie... Kiwam głową 'Dobrze..Nie ma sprawy'. Jedziemy dalej. Ja dalej ruszam nogą.Szybciej-wolniej... Facet w końcu... 'Tam na dole, jest pedał. Dzięki nim kontroluje uczniów...' Boże, jaki wstyd... No i jeszcze napisze coś w ogóle niezwiązane z tematem wcześniejszym... Czasami w naszym życiu pojawiają się osoby-fascynacje. Ostatnio przeżyłam coś takiego. Było to jednak o tyle dziwne,że i On, i Ja, byliśmy obiektami (że tak to określe), ale nie wyszliśmy ze swoich ramek, nie ruszyliśmy dalej. On fascynował mnie, Ja jego. Oboje jesteśmy nieosiągalni dla siebie, wiedzieliśmy to zaczynając rozmowę. I nic poza rozmowa sie nie wydarzylo, a ja... Ja poczułam wiosnę. Wiosnę w moim sercu i w myślach. May 14 P. Tak dawno mnie tutaj nie bylo, tak wiele sie wydarzylo.. Nie mam czasu doslownie na nic. Na pisanie tym bardziej. Zaniedbalam przyjaciol wirtualnych, ale wreszcie zaczelam zyc.. zyc takim prostym zyciem :) Bez wzniesien przy byle zmianie humoru kogos innego. Dobrze mi. Tak bardzo dobrze. bede pisac. Nie czesto, ale bede. Badzcie dalej ze mna. April 14 rozmawiajac z moim Walijczykiem...Mojego Kochanego Walijczyka i Mnie połączyło dziś jedno : alkohol. Jestem na tyle trzeźwa by pisać i myśleć. Jestem na tyle pijana, by zacząć marudzić. Potrzebuje mężczyzny. Potrzebuje go do łóżka, ołtarza, pomocy z Olikiem. Doskwiera mi również samotność przyjacielska... Nie mam nikogo gdzieś blisko... Wszyscy są wirtualnie obecni... Ale z kim urżne się następnym razem? Przecież nie z Babcią?! Wesele kuzyna ponoć było fajne. Niestety moja Mama wróciła już o 3.30 bo musiała reanimować mojego Ojca i Brata. Szczeniak kończy dopiero 18 lat za TYDZIEŃ, a tak pił (i to ukradkiem),że w finale zwymiotował na talerz. Wstyd jak sto pięćdziesiąt. No a Tatuś... To jest człowiek, który nigdy nie pije...Dawniej, kiedy dziciaki był małe i widziały Ojca koleżanki (alkoholika), który wracał do domu zataczając się , mówiły..' ale fajnie ma Ewelina, tak wesoło codziennie...' Bo to,że tata był pijany oznaczało dla nas zabawe. Był wtedy zawsze Misiem,który chodził za Tobą i mówił 'Przytul Tatusia'... Tym bardziej się zdziwiłam , kiedy Tatę Mama holowała. Dosłownie. Nie pamiętał nic... Jak to sprawdziliśmy? Opowiedzieliśmy wiele bajek, choćby o tym, że nie chciał iść spać i że bez majtek latał całą noc od powrotu do domu.. Uwierzył. Z kimkolwiek byśmy nie gadali, opowiadaliśmy wymyślone historie. Osoba oczywiście wiedziała,że żartujemy... Ale Tata nie :D I powoli zaczynał się denerwować. Dziś po siódmej, dowiedział się prawdy :) Że wrócił, rozebrał się, zasnął na kibelku i poszedł spać. Ja za to, wybawiłam się na poprawinach. Razem z Olafem ubranym w garnitur :D Super wyglądał i tylko łapałąm koncówki zdań '..i krawacik nawet ma!' To były największe poprawiny na jakich byłam. Około 120 osób... Dużo żarcia, zespół... Normalnie Wesele II... Aha, powiecie,że pojechałam , a wcześniej się wzbraniałam.. Pojechałam, bo mnie poprosiła Para Młoda... i teraz dziwnie mi. Po tym wszystkim... Nie mam ślubu,nie będe mieć.. Mieszkam z rodzicami (czuje się jak intruz)... a Inni..ehhh.. Zawsze zastanawiałam się dlaczego Ci INNI mają lepiej... Ale patrze na Olafa i jest ok:) April 12 dieta. Miała trwa 13 dni, trwała 10. Z oznakami odwodnienia i wyczerpania organizmu( lekkiego) trafiłam na pogotowie. Dostałam opieprz od lekarki ('Pani jest lekkomyślna!) Mama nie chciała jechać dziś na ślub przeze mnie, ale jakoś się ubłagało ją.. Oczywiście okłamałam, że zaraz do mnie przyjdzie O. nie piszę już. Idę się położyć. Piekielnie obżarta. April 11 Ś czy SZ?!Nie ma to jak polski urząd. U mnie wiosna, u znajomcyh wiosna... Tak, jak obiecałam :
Oto Ja i Olaf. I pytanie... Gdzie jest mój brat?
Wracając do wiosny... Mam nadzieje,że w końcu się pokaże.. Od tej lepszej strony. Jedna z przyjaciółek już się zakochała, wróży to dobrze... Mam nadzieje, że plany dzieciowe P. też ruszą pełną parą, a Ci, którzy stchórzyli odnajdą drogę do odwagi.
Strasznie poważnie to wyszło. Ale chyba ostatnio taka jestem. Stonowana.
Jutro weselicho. 'Ino sie nie uchlejto'. Nie ma to jak gwara. A tak poważnie, to zaczynam być dumna,że na nie nie idę. Kuzynki informcje o tym, jakie mają sukienki traktują jak wiadomość top secret i na pytanie 'jaką masz kreacje', odpowiadają 'nie mam'. Jak mnie to denerwuje... Na szczęście mam czasami cięty język i potrafię wręcz wulgarnie powiedzieć...' No to przynajmniej będzie ubaw, jak będzie Patrycja z gołą dupą po parkiecie szaleć'. Bo do prostaków trzeba mówić prosto... I nigdy nie dzieliłam ludzi na tego typu grupy...ale jak inaczej można ją nazwać? Lachon? :P
Szczerze mówiąc, aż mi wstyd, że o takich głupotach piszę, ale kiedy nie mam życia jak w telenoweli, nie wiem co tu umieścić. O... albo wiem.. Jutro również bierze ślub mój znajomy, dawniej Przyjaciel. Spotkałam go dziś, ale to co mi powiedzial jest cholernie smutne... Bo nie wie, czy chce zostac mezem... Jest ode mnie dużo starszy... Poznaliśmy się w kościele. Na jakimśtam spotkaniu nawiedzeńców. Dużo osób mi o nim mówiło, za każdym razem reagując moim 'a kto to' wielkim zdziwieniem...:' P? P nie znasz?!' No, a kiedy poznałam, on rzucił przelotne ' Miło mi', a ja twarde ' No, a ja jeszcze nie jestem tego taka pewna'. Fajne przywitanie co? (Już rozumiecie dlaczego nazywałam sie Bridget w moim poprzednim życiu? :P)
I tak to się zaczęło. On miał rozpadającego się malucha, ja ciągle chorowałam. Kiedy nasz wspólny przyjaciel miał mieć święcenia kapłańskie, oboje z takiem samym uporem je mu wybijaliśmy.
Nasz przyjaźń rozpadła się, kiedy ja poznałam M., a on przyszłą żonę. Mi nie wypadało się szlajać ze starszym ode mnie o 5 lat 'kolegą', jemu zadawać się ze smarkulą... I tak smutno mi się zrobiło. Bo z P. był kawał dobrego chłopa. I kawał dobrej przyjaźni... April 08 Hm.Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek śmiał się ze mnie,że nie ruszam czegoś 'bo wybuchnie' to niech lepiej to wycofa... I nie dawajcie blondynce sprzętu, bo go na pewno popsuje. a chodziło tylko o głupie podłączenie dysku... Więcej nie napisze, bo wstyd. P.S. No i widzisz mój Rycerzu od Ć? A jednak miałam rację ;) April 07 Zieeeeeeewam Sobie.Dosłownie... Nie? Wiedziałam! (:P)
a więc...
cytując z wikipedii:
No... i ten oto znak, stał się jakby symbolem mojego miasta... Niestety. Dlaczego tak napisałam? Bo dzisiaj, idąc do Smoka, mijałam nową fontannę. Słyszałam odgłos tryskającej wody (po raz pierwszy zresztą, zwykle jest ona wyłaczona zima), dzieci biegały.. I spojrzałam.. Spojrzałam i ujrzałam. Wielkiego Penisa... z woda tryskającą wprost z jego wnętrza. PASKUDZTWO mialo nawiazywać właśnie do słupa...
no i nie moge dokończyć bo Olo włączył tryb głośny... April 04 ęą.Mam taką ciocię, prawdziwa ĘĄ. i mnie wpienia niemilosiernie. Wyobraźcie sobie Babę. Ze wski kobitka, bez jakiś większych ambicji. Ma sklep... ehh.. Nie, sklep to zbyt wielkie slowo. Ma budke z warzywami. Nie wiem na czym się dorobiła, ale czuję, że coś na lewo kombinowała, bo z tej zieleniny to by chałupy nie wybudowała... No. I to głupie babsko, kupiło sobie mature. No niestety, głupia jest jak but, a wykształcenie musi pasować do marki samochodu. No ale, żeby tego było mało.. Na ostatnim spotkaniu, kiedy to wyśmiałam jej szkołę, ta obrażona wykrzyczała ' ale ja tam psychologię i pedagogikę skończyłąm! Na czwórke zdałam!' Głupich nie sieją, glupi sami się rodzą. No i denerwuje mnie ta idiotka. Swoimi docinkami, że nie biore ślubu, swoimi tekstami ' ale ty to chyba przytyłaś', a ostatnio się już w ogóle na mnie uwzięła, bo powiedziałam,że na ślub jej syna nie mam zamiaru iść. I zaczęły się ploty, obmowy.. Niby mam to gdzieś, ale jednak w świadomości tkwi, że istnieje taki wampir, co to chodzi i wysysa bzdury. Kuzyn musi wziac slub, bo wpadl. A wpadl na disco. Zwyczajnie chciał z laską zrobić szybki numerek... a tu wyszedł taki dziewięciomiesieczny. No i głupie dla mnie to jest. Byle zachować ramki, byle na zdjęciach ładnie wyglądało. I pytam się, co to ma do życia, co? Takie zmuszanie siebie, do czegoś, czego się nie chce. Nie wyjdzie im to, wiem na pewno. I co z tego,że obie rodziny mają kasę, skoro i kuzyn i jego Lachon są tak 'rozrywkowi', że wręcz nałogowo ? wiem, wiem.. zawiść babska powiecie.. ale nie wiem już co myśleć o tym wszystkim. Jestem wkurzona. aha... Jestem na diecie kopenhaskiej. Trudna, surowa.. Prawie nie jem. Trwa tylko 13 dni. Dam rade chyba. Generalnie chudnie sie około 4 do 8 kilo. Ja już po półtora dnia waże kilo mniej. No zobaczymy jeszcze. Marzy mi się mieć '5' na początku wagi.. no nic. Idę spać. April 02 po chwili... Troszkę nie widziałam czy aż tak się uzewnętrzniać, ale co mi tam Dziś jest kolejna rocznica śmierci Jana Pawła II. Od kiedy byłam mała, wiedziałam, że ktoś taki jest,że jest mądry i dobry.. Groziłam nawet rodzicom, po tym jak dostałam od nich po tyłku, że powiem 'Papiezowi' Płakałam kiedy zmarł, mimo,że wiedziałam, iż idzie tam, gdzie lepiej. Nie jestem ckliwa, ale kiedy dobro ulatuje z tego świata , a według mnie, był on najszczerszym jego okazem, tak jakoś ciężko się robi. Był dorosłym, ale także dzieckiem. Radosnym i wdzięcznym Do końca. [*] |
|
|